Nowości w mojej kosmetyczce-ulubieńcy

2/10/2017

Nowości w mojej kosmetyczce-ulubieńcy



Dawno nie było wpisu z ulubieńcami. Kiedyś sądziłam, że jak kupię tańszą pomadkę czy podkład to zaoszczędzę.  Dziś moje zdanie trochę w tym temacie się zmieniło. Żeby była jasność nie twierdzę, że tańsze kosmetyki są złe i ich nie warto posiadać w swojej kosmetyczce. Jednak kupując jedną pomadkę z tej wyższej półki jesteśmy wstanie zobaczyć tą różnice. To zupełnie inna jakość. Nigdy wcześniej nie interesowały mnie kosmetyki z Mac. Jakoś tak je omijałam. Sama nie wiem dlaczego. Pierwszą pomadkę otrzymałam na urodziny. Jest to pomadka z połyskiem w kolorze Lovelorn. Pokazywałam ją tutaj na zdjęciu.


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ewa TK (@bez_owijania_w_bawelne)


Bardzo delikatny taki dziewczęcy kolorek. Idealny na każdą okazję. Pomadka była kupiona tak trochę w ciemno. Jak się okazało trafiona i to na tyle, że zapragnęłam mieć jeszcze jakieś. Tym razem postawiłam na kolory matowe. 



Candy Yum-yum to pomadka o wykończeniu matowym. Jasno różowa jeszcze do mnie nie przemawia. Może latem bardziej się z nią polubię. Druga i moja najbardziej trafiona, ulubiona i najczęściej używana. RetroMatt Flat out Fabulous. Powiem Ci szczerze, że drugiej takiej jak ten odcień oraz trwałość nie spotkałam.  Mam ochotę na jeszcze jakieś odcienie. Może Ty mi coś polecisz? Lubisz pomadki od MAC?







Kolejnym kosmetykiem, który też był prezentem to rozświetlacz skinfinish poudre de finition. Lightscapade. Bardzo delikatny odcień, który delikatnie rozświetla kości policzkowe. Jeśli nie lubisz mocnego rozświetlenia to ten będzie dla ciebie odpowiedni.



Jeśli jednak wolisz konkretny rozświetlacz to idealnie sprawdzi się paletka ze Sleeka Face From Light. Co prawda jest w najjaśniejszych kolorach ale rozświetlacz jest bardziej widoczny-bardziej się błyszczy.

Kolejną nowością są pędzle Hakuro. Wiadomo nie od dziś, że dobry makijaż wykonamy dobrymi pędzlami.


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ewa TK (@bez_owijania_w_bawelne)



O kosmetykach mineralnych myślę, że napiszę osobny wpis. Gąbeczki bardzo mnie zaskoczyły, bo jak można nakładać coś sypkiego za pomocą jajeczka? Masz ochotę poczytać coś więcej na ich temat? Koniecznie daj znak w komentarzu. 

To tyle jeśli chodzi o nowości=ulubieńcy. Niebawem wybieram się na babskie zakupy. Pewnie znowu zaszaleję. Zastanawiam się nad matowymi pomadkami z Golden Rose. Jakie odcienie polecasz? 




Jeśli chcesz być na bieżąco to zapraszam
 👉INSTAGRAM  💥
👉FACEBOOK 💥
Gydyby móc cofnąć czas...

2/08/2017

Gydyby móc cofnąć czas...








Wiem, że takie jest życie,  rodzimy się po to by kiedyś umrzeć. Jakkolwiek to nie zabrzmi taka jest prawda i nikt tego nie zmieni. Żyjemy w takich czasach, gdzie człowiek ciągle, nieustannie za czymś biegnie. Czegoś szuka, ciągle mu mało.  Nie zwracając  uwagi na drobiazgi. Wiele razy jest tak, że nie doceniamy małych rzeczy. Bo przecież chcemy więcej i po co cieszyć się małymi gestami, chwilami czy nawet uśmiechem od przypadkowej osoby? Myśle, że nie tylko ja tak mam. Tzn miałam, bo od jakiegoś czasu pracuję na samą sobą. Chce coś zmienić. Chce zmienić swoje podejście do pewnych spraw. Dziś wiem, ze warto. Dziś wiem, że warto pracować nad tym co chce się osiągnąć. I jeśli nie będziemy doceniać tych najmniejszych rzeczy, to nie jesteśmy w stanie cieszyć się z tych większych. Czy warto drzeć z kimś koty? Czy warto się z kimś kłócić? Czy coś to nam da? Choć uważam, że nie wolno zostawiać czegoś niewyjaśnionego. Jeśli mamy do kogoś żal to lepiej mu o tym powiedzieć. Jeśli coś w kimś nas denerwuje- również. Czasu niestety nie jesteśmy w stanie cofnąć. Choć bardzo bym chciała. Chciałabym wrócić do (nie)jednego momentu z życia… Nie miałabym dziś z tego tytułu wyrzutów sumienia. Być może spała bym spokojniej. Ale wiem, że już nic ani nikt nie jest w stanie tego zmienić. Do czego zmierzam? Być może piszę chaotycznie, ale tyle mam myśli w głowie. Tyle łez na policzku. Tyle bólu w sercu. Sytuacja, która dotknęła mnie osobiście „otworzyła mi oczy” na pewne sprawy. Co prawda wiedziałam o tym już od dawna, ale chyba do pewnych spraw człowiek musi dojrzeć. Musi się to poczuć. Nie wiem jak to Ci określić. To jest jak jazda na rowerze. Wiesz, że się tego nauczysz… ale potrzebujesz czasu by poczuć ten wiatr we włosach. By dorosnąć. Nie do razu człowiek wie i umie wszystko. Doświadczenia zbieramy latami. Wiele razy podejmujemy decyzje pod chwilą emocji. Nie wiem jak Ty, ale ja mam tak często. Nawet ten wpis jest tak właśnie pisany. Pisany pod wpływem emocji. Jeśli go czytasz to znaczy, że pewnie pod chwilą emocji został opublikowany. Czasami życie zadaje nam różne cięgi. Bardzo dużo zależy od nas samych. To jak sobie pościelimy tak się wyśpimy. Jednak jest też wiele takich spraw na których nie mamy wpływu. Albo może i mamy? Sama już nie wiem. Dziś w mojej głowie jest bardzo dużo myśli. Miłości, lęku i strachu. Są obawy, ale tak serio to od naszego nastawienia zależy jak będzie wyglądało nasze życie. Możesz mi wierzyć albo i nie, ale tak jest! Dlatego też postanowiłam po raz kolejny zaszaleć i zupełnie odnowić wygląd bloga. Po raz kolejny postawiłam na jakość. Oczywiście w tym wszystkim maczała swoje paluszki KAROLINA! To jej się należą brawa. Jest tak jak chciałam. Mam nadzieję, że i Tobie przypadło do gustu. 




Jeśli chcesz być na bieżąco to zapraszam
 👉INSTAGRAM  💥
👉FACEBOOK 💥




Usuwać migdałki u małych dzieci czy nie usuwać? Czy możliwe jest by Twój przedszkolak nie chorował?

2/06/2017

Usuwać migdałki u małych dzieci czy nie usuwać? Czy możliwe jest by Twój przedszkolak nie chorował?






Moja historia jest długa i kręta, ale myślę, że warto o niej wspomnieć. Mówią, że każde dziecko w przedszkolu choruje,  że jak tylko do niego pójdzie to się zacznie... I nie trudno się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza, że nie każde dziecko chore jest w domu(a w przedszkolu) Adaś ma już skończone 5lat. Początki bywały bardzo różne. I zanim zaczniesz mnie oceniać albo zarzucisz mi cień kłamstwa poznaj naszą historię.

Jak tylko się urodził postawiłam na karmienie piersią tak długo jak to będzie możliwe. I tak było karmiliśmy się 1,5 roku. Każdy dobry pediatra, położna czy inny lekarz powie, że nie ma nic lepszego od karmienia piersią. To niesamowita dawka odporności-naturalnej odporności. Ale przecież nic nie trwa wiecznie. Adaś poszedł do przedszkola mając 2,5 roku. Pojawiały się pierwsze jakieś tam infekcje typu karat, lekki kaszelek. Nic poważnego. Kila dni w domu i zdrowiał. Oczywiście w tym czasie siedzieliśmy w domu bo nie wyobrażam sobie posyłać do przedszkola dziecka chorego. Pamiętam jak któregoś razu podczas wizyty u naszej Pani doktor... Powiedziałam tak mimo chodem-trochę pod nosem. Byłeś tyle karmiony i jesteś chory? Pani doktor się zaśmiała i powiedziała. I bardzo dobrze, bo dzięki temu nie ma żadnego zapalenie płuc, oskrzeli czy innego choróbska przy którym musiałabym przepisać antybiotyk. Za drzwiami jest dużo takich dzieciaków, które właśnie tak chorują. Proszę mi wierzyć, dała Pani Adasiowi to co najlepsze. 


W pewnym momencie trochę mnie przerosły te częste wizyty u lekarza. Katar zaciekający na tylną ścianę gardła-powodujący kaszelek. I tak w kółko. Znałam tą diagnozę na pamięć. Aż raz usłyszałam, wie Pani co to mogą być migdały. To może być 3 migdał. Usunąć najlepiej i będzie po sprawie. Możesz sobie tylko wyobrazić ten strach. Bo jak mogę się zgodzić na operację u 3-4 latka? Kolejka na taki zabieg to jest jakaś masakra... I tak zaczęliśmy szukać specjalistów w tym temacie. Ktoś dał nam namiar na ponoć najlepszego lekarza- laryngologa. O cenie wizyty nawet nie wspomnę. Ale pieniądze nie są tutaj najważniejsze. Bo jak masz do wyboru;  zdrowie dziecka to reszta się nie liczy. Pierwszy antybiotyk, który Adaś trzymał w wieku 3,5 lat. Potem się okazało, że w ogóle nie trafiony i zbędny. Tak to określił ten laryngolog. Powiedział, że wykieruje te migdały na tyle by obeszło się bez żadnej operacji. I tak też było. Pamiętam worek leków, który przynieśliśmy z apteki. Kuracja trwała całe wakacje. Już po 3 dniach zauważyłam, że Adaś przestał chrapać i śpi z zamknięta buźką. Jaki to był piękny widok. Zaczął mówić normalnie. Tzn nie przez nos-czyli jego nos się odetkał na tyle, żeby swobodnie oddychać. Wakacje zleciały. 

Przyszła pora do przedszkola... Niestety ta piękna sytuacja prysnęła jak bańka mydlana. Znowu się zaczęło... Zatkany nos, chrapanie, karat... I zonk. Matka straciła nadzieję. Lekarz mówił, że skoro  będzie się to tak powtarzało to trzeba operację. Usuniemy migdał i będzie ok. Wie Pani, że ta operacja-zabieg jest pod narkozą. I chyba to najbardziej mnie stresowało. Bo wyobraź sobie teraz, że Twój maluszek ma być pod narkozą? Strach. Poziom hard. W między czasie pojawiło się zapalenie ucha... Pierwszy raz z życiu. Pierwszy raz tak poważnie, że musieliśmy jechać na ściąganie wydzieliny z ucha. Ciągle głos tego laryngologa- zabieg operacja. Decyzja. Daje skierowanie. Nie ma co czekać. Potem się okazało, że najbliższy termin mocno odległy w czasie...W sumie to na ten rok w kwietniu. Adaś to zapalenie ucha dostał na 2 tyg przed moim porodem... Leo urodził się 20 a Adaś na wizytę kontrolną miał iść 19 Stycznia. Także już wiedziałam, że dopóki jego zdrowie nie wróci do normy to nie ma mowy o przedszkolu. W domu siedział chyba do marca. Do pierwszego szczepienia Leosia. Wszyscy musieliśmy być zdrowi. 

I stał się cud. Bo ktoś polecił nam jeszcze jednego lekarza. Laryngolog-alergolog. Zanim usuniecie migdała, warto skonsultować to z innym. Troszkę tańszy, ale kazał do siebie przychodzić co dwa tyg. I wiesz co się okazało? Że moje dziecko jest uczulone, na mleko, czekoladę i orzechy! I gdybyśmy usunęli mu tego migdała to byśmy mu zrobili gorszą krzywdę niż przed. Testy alergologiczne potwierdziły. Czarno na białym. Alergia. I dopóki nie wyeliminujemy tego wszystkiego z diety młodego, tak się będzie działo. Najgorzej było z mlekiem. Bo przecież to człowieczek uwielbiający wszystko co na mleku. Pierwszy w kolejne po zupę mleczną. Bardzo ale to bardzo ciężko było.  Czekoladę i orzechy jakoś prościej. Niestety na leczenie stricte odczulające spóźniliśmy się bo to trzeba w konkretnym przedziale czasowym wykonać. Lekarz wdrożył inne, które dawało radę. Plus inna dieta. I od razu "choroby" mniej Adasia dotykały. Serio.  Ta alergia nie objawiała się wysypką. Reagowały migdały(wcześniej nie wiedziałam o alergii i działo się jak się działo), które od razu były obrzęknięte. Obrzęk migdała i od razu przytkany nos, karat ściekający na tylną ścianę gardła, kaszelek. Adaś codziennie pił to mleko... I codziennie tak było. Wydawało się to normalne, bo przecież ani wysypki ani innych objawów nie było-tak myślałam. Jak otrzymał jakiś lek taki wyciszający to wszystko to na chwilę było ok. Potem znowu. Mieliśmy już tego dosyć. Ja miałam dość. Spać mi to po nocy nie dawało. Bo takie leczenie znałam na pamięć. Wiedziałam jakie syropy, jakie krople do nosa czy proszki. Aż w końcu ten lekarz otworzył nam oczy. Informacja do przedszkola, o bezwzględny zakaz podawania Adasiu mleka i produktów na mleku. Poprawa nastąpiła bardzo szybko. 

Kurację odczulającą-uodporniającą zaczęliśmy pod koniec sierpnia początek września. Jakoś tak. Początkowo co tydzień przez 4 dni Adaś otrzymywał lek. Teraz wystarczy raz w miesiącu. Trwa ona do kwietnia(czyli trwa nadal) Eureka. Operacji nie trzeba-na chwilę dzisiejszą. Zero chrapania, zero przytkanego nosa. Migdały wróciły do normy.  

Pijemy również wodę z imbirem, sokiem z cytryny i miodem. Ten ostatni to głównie dla Adasia dla zmiany smaku.





I od września chodzimy codziennie do przedszkola. Nie ma problemu z infekcjami tak jak to było w zeszłym roku. Czy na samym początku przygody z przedszkolem.  Dobrze wiem co czują mamy, których dzieciaki ciągle chorują. Z własnego doświadczenia. 

Co do operacji usunięcia migdałów. To są różne szkoły. Jeden lekarz powie tak inny nie. Znam mamy, które się na to zdeydowały i ich maluchy zdrowe.  A jak mają katar to dwa trzy dni i ok. Ale znam też takie mamy, które usunęły i ich maluchy mają gorzej niż przed operacją. Ciągle jakieś leki, sterydy i innemu podobne specyfiki. Jestem zdania, że usunąć zawsze się zdąży. Z drugiej strony wg naszego lekarza. Wraz ze wzrostem dziecka- migdał już nie są takie duże. W naszym przypadku to alergia powodowała to wszystko. Prawdą jest też fakt, że jak dziecko wychoruje się w pierwszych latach przedszkola to potem już tylko lepiej :)


A jak Wasze dzieciaki i ich zdrowie? Znacie domowe sposoby na wspomaganie odporności? Co sądzicie o usunięciu migdałków? Jest tutaj mamusia która się na to zdecydowała? \


PS. Nad tym wpisem zastanawiałam się już jakiś czas temu. Bo z migdałami borykaliśmy się bardzo długo. Napisałam to w skrócie tak by przybliżyć sytuację. Obecnie jest super. I wierze w to, że nie będziemy musieli decydować się na zabieg. Z doświadczenia wiem już jak postępować przy Leo, kiedy on zacznie chodzić do przedszkola. Warto inwestować w najlepszych specjalistów, ale warto też konsultować też z innym lekarzem. O alergii nie wiedziałam długo. A mleko było u nas na codzień... Eh.. człowiek uczy się na własnym doświadczeniu.

Pozdrawiam Wszystkie mamuśki. 

Aquafocus kompleksowa pielęgnacja prosto z Douglasa.

1/25/2017

Aquafocus kompleksowa pielęgnacja prosto z Douglasa.




Pora nadrobić zaległości. W dzisiejszym wpisie będzie o kosmetykach z Douglasa. Seria Aquafocus jest serią kosmetyków nawilżających do każdego typu cery. W szczególności cery wrażliwej. 



W skład serii wchodzi. Gel cream. Lekka konsystencja żle-kremu z wodą lodowcową sprawia, że te dwa rewitalizujące kremy są idealne do zabiegów pierwszej pomocy dla odwodnionej skóry. Krem-żel stymuluje nawilżenie przez syntezę naturalnego kwasu hialuronowego, czyniąc skórę gładką i promienną. Rewolucyjny trójaktywny kompleks zapewnia optymalny poziom nawilżenia. Skóra jest miękka i zrelaksowana przez cały dzień. Przyznam się bez bicia, że jest to idealny krem nawilżający. Uwielbiam go za nawilżenie jakie daję mojej skórze, za konsystencje, która wchłania się błyskawicznie w skórę. Krem świetnie współgra z makijażem. Jeśli borykasz się z suchą, ściągnięta  skórą to nie masz się nad czym zastanawiać. Serio polubisz się z tym kremem. Dodatkowo używając tonik beauty water który nawilża, tonizuje, pielęgnuje i odświeża skórę twarzy. Trójaktywny kompleks stymuluje nawilżenie skóry poprzez syntezę naturalnego kwasu hialuronowego. Zatrzymuje wilgoć w naskórku zapewniając odpowiedni poziom nawilżenia.  







Doskonałym uzupełnieniem jest również Rich krem- który różni się konsystencją od tego wyżej. Dlatego nakładam go tylko na noc w połączeniu z serum intensywnym. Dzięki temu wzmacniam działanie nawilżenia. Serum wyposażone jest w specjalną nakładkę która pomaga w lepszym wchłanianiu się składników aktywnych tj. ekstrakt komórek macierzystych z gruszek, ekstrakt z dzikiego bratka i polisacharyd.

Cała seria  AquaFocus działa odżywczo, regenerująco oraz ślinie nawilżająco na cerę. Idealnie sprawdzi się dla każdego typu cery. Ja już od jakiegoś czasu borykam się z przesuszoną cerą. Długo szukałam odpowiedniego kosmetyku. Takiego wiesz, który będzie działał dłużej niż tylko chwilę po aplikacji. Taka seria jest idealna. Działa zdecydowanie dłużej a efekt nawilżenia jest widoczny. Zdecydowanie to faworyci i ulubieńcy 2016 roku. Jeśli jeszcze nie miałaś tych produktów to zachęcam wypróbować.  


Kosmetyki dostępne są w sieci Douglas. 


Spodobał Ci się wpis? Chcesz być ze mną na bieżąco to zapraszam TUTAJ oraz TUTAJ.

Pozdrawiam.  




Bo Twój Bobas polubi wybór. Czyli jak ma się praktyka do teorii-Bobas Lubi wybór.

1/03/2017

Bo Twój Bobas polubi wybór. Czyli jak ma się praktyka do teorii-Bobas Lubi wybór.

Tytułem wstępu. Mam nadzieje, że Was tym nie urażę. Jeśli Twoje dziecko samodzielnie nie chodzi to czy je do tego zmuszasz? Kupujesz chodziki, popychacze, bądź prowadzasz za rękę? Bo ja NIE! Jeśli bobas będzie na tyle silny sam w odpowiednim momencie pójdzie.! To dlaczego zmuszasz malucha do pierwszej marchewki w wieku 4*** bądź 6 miesięcy. Bo musi? Bo tak napisali w broszurach? Pozwól dziecku samemu zdecydować kiedy będzie odpowiednia na to pora. Uwierz mi Bobas Lubi Wybór! Nic na siłę. Wszystko w odpowiednim czasie. 




Mój najmłodszy za moment skończy rok. Tak, tak rok. Kiedy to zleciało nie wiem. Mamy póki co dwa ząbki, raczkujemy wszędzie gdzie się da. Czy pójdzie sam przed roczkiem? Tego jeszcze nie wiem. W sumie im dłużej dziecko raczkuję tym lepiej dla jego rozwoju. Ogólnie rok zleciał nam bardzo, ale to bardzo szybko. Jak będzie na to gotowy to pójdzie. I tyle. Tak samo jest z rozszerzaniem diety dziecka. Wg. wszelkich broszurek, ulotek czy innych informacji. Najlepiej jest jeśli karmiąc piersią zaczniemy przygodę z rozszerzaniem diety po skończonym 6 miesiącu życia. Bobas karmiony MM po 4 miesiącu życia. Przy Adasiu do tematu podeszłam właśnie tak-książkowo. Trochę schematycznie. Dziś tego żałuję. Czego dokładnie? A tego, że nie pozwoliłam mu wybrać. Pewnie pomyślisz, że przesadzam. Ja jednak widzę różnice. Wiadomo, że przy pierwszym dziecku człowiek wie tyle ile wie. Prawie nic. Adaś karmiony był piersią do 1,5 roku. Żałuję, że nie pozwoliłam mu wybrać. Tzn zdecydowałam za niego. Leo będzie karmiony -mam w planach do samoodstawienia. Sam zdecyduje kiedy koniec. No dobra bo się rozpisałam. Wracając do tematu. Jakiś czas temu w tym wpisie napisałam co nie co na temat "Bobas Lubi Wybór" dziś dalej idziemy tą metodą. Czy jest ciężko? Powiem tak. Bywały kryzysy. Bo np Leo był taki czas, że chciał tylko moje mleko. Całą resztę, którą mu podstawiałam wywalał-dosłownie z talerza. Wiedziałam, że to minie. Nic na siłę. Nie chciał teraz. To spoko. Zaczął później. Zanim jednak wprowadziłam tą metodę, czekałam aż będzie dobrze, stabilnie sam siedział. Bo to w tym jest najważniejsze. Dziecko musi samodzielnie-sztywno siedzieć. Ten czas nastąpił chyba jakoś po skończonym 7 mc. Wcześniej były próby na moich kolanach. Leo sam zaczął interesować się jedzeniem mając skończone pół roku. Pozwoliłam mu na macanie, dotykanie, "smakowanie" wszystkiego zanim posadziła go do jego krzesełka.

Jak to wyglądało w praktyce?!


Dziwienie innych dookoła i niedowierzanie, że taki bobasek bez zębów jeszcze, może samodzielnie zajadać np pomidora, ogórka, czy jabłuszko. Od czego zaczęłam już nie pamiętam. Była to chyba gotowana marchewka w słupki. Dostał na talerz. Wziął do rączki i próbował. Potem były wszystkie inne warzywa sezonowe-prosto z babcinego ogródka. To co mu nie posmakowało, to był kalafior i burak. Niestety do dziś te dwa warzywa mu nie smakują. Nie uważam tego za złe. Czy Tobie wszystko smakuje? Z pewnością jest coś czego nie lubisz i nikt Cię do tego nie zmusza. Tak też nie wolno tego robić dzieciakom. Jeśli nawet myślisz to przemycić w zupie(krem) uwierz mi, że ta zupa nie zasmakuje maluchowi. Leo bardzo upodobał sobie brokuł.  Gotowany prosto z wody. Tutaj na tym filmiku widać jak sam sobie świetnie z nim radzi.








Sami widzicie, że idzie to całkiem zgrabnie. Początkowo nie chodzi tutaj o to by maluch się tym najadał. Dla maluszka najważniejsze jest mleko do jego pierwszego roku życia. Tutaj chodzi o to by przez zabawę nauczył się różnych smaków, konsystencji. Prawidłowego gryzienia, mielenia, połykania. Itp itd. Zaraz pewnie pomyślisz a jak się zakrztusi, zadławi? Bez obaw. Oczywiście musimy uważać. Nie wolno pozostawiać malucha bez opieki z takim jedzeniem. Ale zaufajmy maluszkom. Jak dziecko samo siedzi-stablinie i sztywno. To prędzej samo wypluje większy kawałek np. banana niż go połknie. Pamiętam pytanie mojej dobrej koleżanki. Ale to co Leo odgryza kawałki i je połyka? Tak bez pogryzienia ich wcześniejszego? NIE!! On je normalnie gryzie. Rozgryza, mieli i albo połyka jak coś smakuje albo wypluwa. Tak bez zębów daje sobie normalnie radę? A no daje. Dziś obecnie ma dwa i też świetnie sobie radzi. 


Potem były wszystkie owoce. Jasne, że nie naraz. Stopniowo. Tylko tak by sprawdzić czy występowała po czymś alergia czy nie. Wiadomo każde dziecko inne. A mając w domu alergika(starszy synek) to była szansa, że na coś może reagować Leo. Na szczęście, odpukać nic takiego się nie dzieje. 

I tak z dnia na dzień. Z tygodnia na tydzień wachlarz smaku rósł. Leo razem z nim. Serio nawet nie wiedziałam, że tak dziecko może szybko posmakować różności.


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ewa TK (@bez_owijania_w_bawelne)


KOMENTARZE INNYCH

Tego mu jeszcze nie podawaj, bo za mały. Surowe owoce on je? No coś Ty będzie bolał go brzuch. Ale on bez zębów tak może? Nie jest jeszcze na to za mały. Dlaczego je samodzielnie? To Ty papek nie robisz? Nie gotujesz na dwa gary? Surowy pomidor? Surowa malina? Ej bo zepsujesz mu żołądek. Ty podajesz mu mozzarelle? A to przypadkiem nie za tłuste?! Ogórek? Też surowy... Nakarm go to więcej zje. Mniej bałaganu. Szybciej będzie jak go łyżeczką nakarmisz. A zupę to jak je? I takich historii to mogła bym dużo, dużo... Oczywiście jednym uchem słucham drugim wypuszczam i robimy swoje. A Leosiowi jak coś smakuje to aż mruczy podczas jedzenia.







 CO Leo Uwielbia najbardziej?! 

Wybór. Jedzenie! A tak serio to pomidory, ogórki surowe, kiszone. Mozzarelle, banany(choć chyba mu się przejadły) bo ostatnio to bardziej się nimi bawi niż je. Na czasie są też teraz mandarynki, pomarańcze, liczi(od czasu do czasu) Brokuły, bataty, rzodkiewka z twarożkiem, rosołek i gotowana marchewka, seler, pietruszka. Maliny. On chce kosztować i smakować wszystko to co widzi na naszych talerzach. Pozwalam mu na to. Dzięki temu na naszym talerzu jest zdrowiej, smaczniej. No i oczywiście cycuś nadal jest na pierwszym miejscu. Z tego nie rezygnujemy. 




Jabłko zajadamy w całości bo tak smakuje najlepiej.


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ewa TK (@bez_owijania_w_bawelne)  DT

Pomidorki w akcji.


Film zamieszczony przez użytkownika Ewa TK (@bez_owijania_w_bawelne)

Tak wyglądają obiadki Leo. Smacznie i zdrowo.


Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ewa TK (@bez_owijania_w_bawelne)


PODSUMOWUJĄC!!


Czy warto zaczynać BLW? Jasne, że warto! Serio! Dziś Leo ma zaraz rok a tyle już posmakował. Gdzie Adaś jak był w jego wieku to się zastanawiałam, czy może rybkę, czy mandarynkę. Głupia ja była oj głupia :) Bo się bałam. Choć smaki dzieciakom się też zmieniają. Bo Adaś np. uwielbiał kiszone ogórki a dziś na nie nie spojrzy. Uwielbiał mandarynkę i dziś cieżko go przekonać do tego owocu. Czy BLW będzie miało jakiś wpływ na zmianę smaku- zobaczymy za jakiś czas. Dziś jestem bardzo zadowolona z podjętej decyzji. Nie żałuję, że się odważyłam i zamiast papek podawałam normalne jedzenie. Dziecko prowadzone BLW nie ma problemu z jedzeniem np w restauracji. Powiem Ci jeszcze jedną anegdotkę. Byliśmy jakiś czas temu(październik) na imprezie w restauracji. Otrzymaliśmy stoliczek dla Leo. Nakarmiłam go trochę piersią przed samym wyjściem. A ten jak wiedział, że siedzi przy krzesełku do jedzenia. Tak od razu czegoś chciał. Głupio tak jak większości gości jeszcze nie ma coś ruszać ze stołu. Ale były winogrona które uwielbia. To oskubałam kilka ziarek i mu je dałam. To było za mało... bo zjadł całą marchewkę z Adasiowego talerza w którym miał być rosół. Oczywiście rosół też skosztował. Mięsko również. Nie były to gigantyczne porcje. Ale musiał spróbować wszystkiego. Mina gości siedzących obok-bezcenna. Kiedy siedział na kolanach u męża chwycił frytkę. Także ciekawość smaku na pierwszym miejscu.

Pamiętajmy. Nie zmuszajmy maluszków do jedzenia. Za tatusia, mamusie czy babcie. Bo to przynosi odwrotny rezultat. Dziecko się przejada i zniechęca do jedzenia. Potem słyszysz a bo on/ona niejadek... Bzdura. Nie ma czegoś takiego. Czym skorupka za młody nasiąknie tym na stare lata... A drożdżówka to nie posiłek. A by zjadł cokolwiek! Dziecko jak jest głodne samo przyjdzie i powie. Przecież nie zrobi sobie krzywdy. To jeśli nie zmuszałaś malucha do samodzielnego chodzenia(bo już musi przedpretać roczek) to nie zmuszaj go do jedzenia. Bobas lubi wybór-Pamiętaj. Acha... Czy któraś może z Was miała taką Zastawę dla Maluszka? 



Pozdrawiam.

***Kiedyś tak było, że po 4 miesiącu dziecku na mleku modyfikowanym można było zacząć podawać pierwsze pokarmy. Dziś WHO  wyrównało ten czas i zaleca dzieciom karmionym MM również rozszerzanie diety po 6 miesiącu życia. 



Aqua Pi Cosmetics- unikalne włoskie dermokosmetyki.

12/20/2016

Aqua Pi Cosmetics- unikalne włoskie dermokosmetyki.





Nie wiem jak to u Ciebie, ale dla mnie pielęgnacja to kwestia priorytetowa. Nie wyobrażam sobie dnia bez użycia odpowiedniego kremu, balsamu czy innego mazidła, który sprawi, że moja skóra będzie gładka, jędrna i delikatna. W dzisiejszym wpisie pokażę Ci, kosmetyki, który skradły moje serce. Nowość na Polskim rynku. Kosmetyki najnowszej generacji. Aqua Pi Cosmetics to pierwsze na świecie dermokosmetyki, które zawierają w swojej recepturze wodę naładowaną słabymi polami elektromagnetycznymi*






Aqua Magica-woda naładowana słabymi polami elektromagnetycznymi jako aktywny składnik produktów Aqua Pi Cosmetics wykazuje działanie pobudzające mechanizmy regeneracyjne skóry, łagodzi podrażnienia i znacząco poprawia wygląd skóry. Ponadto wzmacnia działanie pozostałych substancji czynnych i sprawia, że szybciej możemy zauważyć działanie kosmetyków na własnej skórze. 



Krem który posiadam jest to naprawczy krem głęboko odżywiający oraz wzmacniający strukturę kolagenu. Możemy stosować na dzień oraz na noc. Krem wzbogacony jest w składniki aktywne takie jak: inteligentny kompleks cyklodekstryny i tripeptydu które wykazują działanie regeneracyjne, zwiększają produkcję kolagenu, pobudzają syntezę kwasu hialuronowego. Redukuje typowe oznaki starzenia się skóry. Ten inteligentnie działający lipopeptyd działa przeciwzmarszczkowo wypełnia zmarszczki od wewnątrz, redukuje ich głębokość dając widoczny efekt jędrniejszej skóry. Substancje czynne o działaniu nawilżającym przywracają skórze jej komfort oraz chronią przed utratą wody. Formuła kremu, która jest odpowiednio skomponowana, pozwala odzyskać skórze młody, promienny wygląd. Krem idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż. Można stosować go również dla cery dojrzałej. Moim zdaniem, krem idealnie sprawdzi się w tej porze roku(zima) Zwłaszcza, że po upalnym lecie- skóra wymaga większej dawki "wzmocnienia". Krem jest niesamowicie wydajny. Używam go już od dłuższego czasu a mam wrażenie, że jeszcze mi starczy a starczy... Bardzo szybko się wchłania. Nie powoduje uczucia ściągniętej skóry. Moim zdaniem jest on wart wypróbowania. Sama lubię nowości kosmetyczne. A jeśli się już coś sprawdza to w ogóle. 


Jak zatem sprawdza się krem pod oczy?


Z tzn. workami pod oczami walczę chyba od kiedy pamiętam. Stosowałam już wszystkiego. Raz bywał lepiej a raz gorzej. Mam też wrażliwe oczy ze względu na alergię. Muszę też uważać na to co używam. Ze względu na alergię właśnie. No ale wracając do tematu. 
Krem redukujący oznaki zmęczenia skóry wokół oczu.

Zawarty w kremie najnowszej generacji kompleks substancji czynnych eliminuje przyczynę powstawania cieni pod oczami: poprzez zagęszczanie i ochronę sieci mikro naczyń, zapobiega kruchości naczyń kapilarnych prowadzącej do powstawania niebieskich i brązowych przebawień pod oczami. Rozjaśnia ciemne kręgi pod oczami i redukuje ogólne wrażenie zmęczenia. Krem zawiera również ekstrakt ze świetlika. Jego działanie zmniejsza uczucie obrzękniętych i ciężkich powiek. Łagodzi podrażnienia i zmęczenie wywołane m.in długim czytaniem(co u mnie ostatnio bardzo jest na czasie) lub pracą przed komputerem. Krem stosuję z ogromną przyjemnością. Worki pod oczami zlikwidować całkiem się nie zlikwidowały, ale jest poprawa. Z cieniami za to radzi sobie super. Jeśli więc i Ty borykasz się z przebarwieniami pod oczami, cieniami to ten krem jest dla ciebie. Serio! I jeszcze jaki wydajny. Wchłania się równie szybko. 


Podsumowując oba kremy są godne uwagi oraz wypróbowania. Jaki wpływ na skórę mają kosmetyki Aqua Magica, która jest zawarta w dermokosmetykach? 

  • pobudza regenerację, 
  • usprawnia krążenie i dotlenia,
  • rozjaśnia i poprawia koloryt skóry, 
  • działa antybakteryjne,
  • zmniejsza aktywność gruczołów łojowych(idealnie sprawdzi się przy cerze mieszanej) 
  • wpływa na wygładzenie zmarszczek oraz bruzd. 




Zapytacie mnie teraz jaka cena i gdzie kupić? Otóż jak na kremy z takimi składnikami aktywnymi oraz właściwościami to ceny są bardzo przystępne. Regenerujący krem naprawczy to cena 44,99 zł. Natomiast krem pod oczy-redukujący oznaki zmęczenia skóry wokół oczy to cena 29,90 zł. Sami przyznacie, że ceny są kuszące. Te i wszystkie inne produkty dostępne są w sklepie internetowy. 


*Aqua Magica, wodą naładowaną słabymi polami elektromagnetycznymi, która w postaci żelu otrzymała we Włoszech Cartificato Ministero della Salute (Certyfikat Ministerstwa Zdrowia) potwierdzający jej dobroczynne działanie na skórę, m.in.: łagodzenie podrażnień, przyspieszenie gojenia stanów zapalnych oraz wyrównanie i poprawę kolorytu skóry.


Zapraszam również do sklepu internetowego Tutaj


A Ty jakich kosmetyków używasz do codziennej pielęgnacji?